Mołdawia (Moldova) – kraj, w którym wino nie jest alkoholem.

Mołdawia-Rumunia na przejściu granicznym

Witamy w Mołdawii! Na przejściu granicznym z Rumunią…

Mołdawia to kraj położony na terenach historycznej Besarabii. Graniczy z Rumunią, Ukrainą i Naddniestrzem (nieuznawanym przez inne kraje). Ma ok. 300 km w najdłuższym miejscu i ok. 130 km w najszerszym. Cytując Stasiuka „jest jak śródlądowa wyspa”.

Uzyskała niepodległość w 1991 roku i stało się to w wyniku rozpadu Związku Radzieckiego. W skład Mołdawii wchodzi również autonomiczna republika Gagauzja.

Granicę rumuńsko – mołdawską przekraczamy swoim samochodem w Albita. Opuszczamy Rumunię i Unię Europejską, no i witaj przygodo – wjeżdżamy w inny świat. Jedziemy drogą nr E581 i E584 do Kiszyniowa. Droga nas mile zaskoczyła swoją gładką powierzchnią. Obie strony drogi obsadzone są szpalerami orzechów włoskich. Przez 86 km jazdy przez okna samochodu podziwiamy ciągnący się po horyzont krajobraz z winoroślą w roli głównej, rzadko poprzedzielany kukurydzą i słonecznikami.

Przecież winorośl i wino to dobro narodowe tego kraju. Parlament mołdawski w marcu 2017 uznał, że wino to nie alkohol lecz „produkt spożywczy wytwarzany, dzięki fermentacji części bądź całych mrożonych lub świeżych winogron”. Miało to na celu umożliwienie reklamowania wina i jego całodobową sprzedaż (w Mołdawii jest zakaz reklamy napojów alkoholowych).

Wino to prawdziwy skarb. Tu święto wina to święto narodowe. Podczas degustacji niewypicie wina (tylko jego wylanie) oznacza, że degustator jest chory. W Mołdawii wina się nie wylewa, tu wino się pije! Nie ukrywam że mi się to bardzo podoba.

Niemal przy każdym domu są pergole z winoroślą. Każdy robi tu wino.

Zauroczyły nas również przydrożne krzyże, drewniane lub metalowe, pięknie zdobione ustawione często wśród winorośli. Są bardzo fotogeniczne.

Kiszyniów – salutari din Chisinau

Mołdawia- dojeżdżamy do stolicy

Dojeżdżamy do stolicy Mołdawii.

Stolica Mołdawii to blokowiska wśród lekko pofałdowanego krajobrazu. To nie jest zjawiskowe miasto. W 1940 roku Kiszyniów został poważnie zniszczony przez trzęsienie ziemi. Dla nas to przede wszystkim baza wypadowa. Nocleg znajdujemy w postkomunistycznym hotelu Zarea będącym również 10 piętrowym blokiem.

Mołdawia stoi blokowiskami

Postkomunistyczny bloko-hotel Zarea w Kiszyniowie.

W pobliżu hotelu mieści się muzeum Puszkina. Sam Puszkin mieszkał w tym domu przez trzy lata. Był tu w latach 1820 – 1823 na zesłaniu. Tutaj powstały pierwsze strofy poematu „Eugeniusz Oniegin”.

Mołdawia- dom Puszkina w Kiszyniowie

Dom Puszkina w Kiszyniowie.

Wszystkie zabytki usytuowane są przy głównej alei Stefan cel Mare (wielki hospodar). Ciekawa jest dzielnica ormiańska z domami z końca XIX wieku. Jest w mieście także duży plac targowy, na którym można kupić wszystko – czyli mydło i powidło.

Warty uwagi jest bulwar Stefana Wielkiego Świętego z pomnikiem Stefana III z lat dwudziestych XX wieku wykonany z brązu. Byliśmy świadkami składania pod nim wiązanki kwiatów przez nowożeńców. To taka tradycja.

Pomnik Stefana III

Dużo wytchnienia od upału dał nam zaciszny park Stefan cel Mare. Wzdłuż głównej alei stoją popiersia pisarzy mołdawskich i rumuńskich. Park zajmuje powierzchnię 7 ha.

Mołdawia- park Stefan cel Mare w Kiszyniowie

Park Stefan cel Mare z popiersiami pisarzy…

Największym zabytkiem Kiszyniowa jest niewątpliwie Sobór Narodzenia Pańskiego (katedra Mołdawskiego Kościoła Prawosławnego). Podziwiamy ją niestety tylko z zewnątrz – prezentuje się nieźle.

Takim niepisanym symbolem miasta jest łuk triumfalny z zegarem z XIX wieku (wykonany z kamienia).

Łuk tryumfalny z dziewiętnastowiecznym zegarem.

W Kiszyniowie jest wiele miejsc, gdzie można dobrze zjeść. Przekonaliśmy się , iż w Mołdawii kuchnia jest wyśmienita. Sarmale – palce lizać!

Mołdawskie sarmale

Sarmale.

W drodze do Milestii Mici

Jadąc z Kiszyniowa do Milestii Mici trochę pobłądziliśmy – drogi niestety nie są dobrze oznakowane. Jadąc pobocznymi trasami, tracimy orientację. Na poboczu drogi zauważamy stojący po przeciwnej stronie samochód policyjny. Zjeżdżamy zapytać o drogę…. No i zaczęło się!

Policjanci próbowali wlepić nam mandat za przekroczenie ciągłej linii, której nie było. Rozmowy i pertraktacje trwało około 40 minut i nie dawały konsensusu. Policjanci nie chcieli spełnić naszej prośby aby pokazać ową sporną ciągłą linię, ale uparcie stali przy swoim – nie widać ale jest!

Spór rozwiązało dopiero stwierdzenie, że my do nich jak do przyjaciół, ojców o pomoc, tak jak to się robi w Polsce – i to zadziałało. Do Milesti Mici jechaliśmy w ich obstawie, radiowóz wskazywał i torował nam drogę… Jak pomoc to pomoc!

W końcu docieramy do Milestii Mici…

Milestii Mici – mołdawskie podziemne miasto pełne wina

Głównym celem naszej wyprawy do Mołdawii było Milestii Mici. To bardzo ciekawe i intrygujące miejsce- podziemne miasto pełne wina.

Wieś, oddalona 18 km od Kiszyniowa, słynie z wydrążonych w miękkim wapieniu 250 km korytarzy i piwnic. Znajduje się tutaj największa w Europie kolekcja wina – 1,5 miliona butelek – wpisana do księgi rekordów Guinnessa.

Korytarze wydrążone są na głębokości 30-85 metrów. Panują tu doskonałe warunki do przechowywania wina – wilgotność 85-90% i temperatura 12-14 stopni Celsjusza.

Atrakcją dodatkową tego miejsca jest również to, że można je zwiedzać tylko własnym samochodem i z przewodnikiem, dla którego trzeba mieć miejsce w samochodzie. Swój przyjazd należy zarezerwować ze sporym wyprzedzeniem.

Już sam wjazd do winnicy wzbudza emocje. Na dziedzińcu stoją dwie fontanny z winem, jedna z białym druga z czerwonym. Niestety okazuje się, że z fontann nie płynie wino tylko koloryzowana woda. Szkoda, a miało być tak fajnie…

Mołdawia- fontanna przed piwnicami Milestii Mici

Fontanna z oszukanym winem…

Wjeżdżamy samochodem do podziemnych piwnic.

Przez ogromne drzwi wjeżdżamy do tuneli pełnych dużych i ogromnych beczek oraz butelek. Poszczególne tunele – ulice mają nazwy szczepów winorośli: pinot noir, chardonnay…

Miejsce ma też swoje tajemnice. Są tu specjalnie ukryte komnaty, które były zamurowywane by ocalić cenne wina przed wylaniem, gdy Gorbaczow w 1985 roku wprowadził prohibicję. Był nakaz niszczenia wina, nawet rocznikowego, karczowano również przydomowe winnice. Dla Mołdawian to był olbrzymi cios.

Jadąc samochodem po podziemnych tunelach nie możemy się nadziwić ilości przechowywanego tu wina. Uliczki z nieskończoną ilością boskiego trunku! Pierwsze tutaj przechowywane to wina z Krymu, wszystkie pozostałe pochodzą tylko z Mołdawii.

Po drodze mija się setki beczek z winem…

Podczas zwiedzania kilka razy wysiada się z samochodu – podziwiać można wodospad, kolekcje starych roczników, nisze, które każdy może wykupić i przechowywać tam wino (te już zajęte są zakratowane). Wielu Wielkich z tego świata posiada tutaj własne kolekcje (warunkiem jest możliwość przechowywania tylko wina mołdawskiego).

Jest także miejsce do degustacji. Drzwi do sal degustacyjnych są lekko zakamuflowane – wyglądają jak front wielkiej beczki, a za klamkę robi kranik. Po przekroczeniu owych wrót wita nas muzyka na żywo i to nie tylko mołdawska. Mieliśmy okazję wspólnie zaśpiewać polskie kawałki, a goście z Izraela swoje.

Wina były niezłe, szczególnie te z endemicznych szczepów – grasa, feteasca alba, viorice czy rara neagra.

Mołdawia- korytarze Milestii Mici

„Tiurma”, czyli prywatna wnęka na wino pod kluczem…

© : Renata – blog Podróżniczy Dwa Ślady